
Mecz z Orlętami Łuków nie zapowiadał się jako najtrudniejsza batalia tej rundy – na Wieniawę przyjechał outsider ligowej tabeli. Goście zaprezentowali się jednak całkiem solidnie i przegrali raptem 2:3. Niewiele brakowało, a Lublinianka – na własne życzenie – napytałaby sobie biedy.
Nie wszyscy usadowili się jeszcze wygodniej na swoich krzesełkach, a rozpoczęło się strzelanie. I to z dubeltówki. Najpierw na 1:0 trafił Ezana Kahsay, który w polu karnym Orląt popisał się świetnym strzałem pod poprzeczkę. Lublinianka szybko objęła prowadzenie, ale szybko też została skarcona. Rafał Jaworski napędził prawą stroną akcję, wyglądając jak lekkoatleta w biegu na 100 metrów. Pokazał też kunszt piłkarski, wykładając futbolówkę idealnie do Mateusza Bartnikowskiego, który na piątym metrze zamknął akcję strzałem do bramki.
Wynik 1:1 utrzymywał się bardzo długo. Orlęta skupiły się na obronie, na ogół bardzo głębokiej. Lublinianka nijak nie potrafiła skruszyć muru. W 6. minucie próbował Heorhii Kovalskyi, ale próba Ukraińca była niecelna. Głową uderzał też Kahsay, ale Erytrejczyk najpierw nie trafił w światło bramki, a ponad 20 minut później strzelił w łatwy dla bramkarza sposób. Przewaga optyczna „Dumy Lublina” nie przekładała się na stuprocentowe sytuacje i pachniało kłopotami.
Nie szło z gry, więc z pomocą przyszedł rzut rożny. Piłkę dośrodkował Jakub Sobstyl, a Kahsay wygrał pojedynek główkowy i z bliska zapakował piłkę do bramki. W doliczonym czasie gry była jeszcze szansa Macieja Misiurka po niezłej akcji z Sobstylem i Kahsay’em.
Na początku drugiej odsłony podopieczni Daniela Koczona nadziali się na kontrę, która mogła zakończyć się drugim trafieniem dla przyjezdnych. Bartnikowski zgrał głową do Roberta Warownego, a ten urwał się i popędził w pole karne. Jego strzał był minimalnie niecelny. Kilkanaście minut później kolejną szansę miał Kovalskyi, ale nasz pomocnik wciąż musi poczekać na swoją debiutancką bramkę w zielono-biało-czerwonych barwach. Jego strzał minął bramkę strzeżoną przez Aleksandra Żmudę.
W 79. minucie sytuacja Lublinianki była już w miarę komfortowa. Kolejna w tym meczu celna wrzutka Jakuba Bednary trafiła wprost na głowę Misiurka, który uprzedził zupełnie niepotrzebnie wychodzącego z bramki Żmudę. Golkiper Orląt wpadł jeszcze w piłkarza KSL, a piłka wpadła do siatki.
Kilka minut później Bednara do asysty mógł dołożyć gola, ale po ładnej akcji uderzył z woleja niedaleko obok słupka. Po kolejnych dwóch minutach swoje konto strzeleckie w Lubliniance mógł otworzyć Adrian Popiołek, lecz mierzony strzał lewą nogą w wykonaniu „Popiego” wybił Tomasz Wiewiórka. Jeszcze jeden jęk zawodu publiki na Wieniawie rozległ się w 88. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w poprzeczkę główkował Bartosz Janiszek.
To były dobre okazje, ale najlepszą na podwyższenie wyniku zmarnował Kahsay. Nasz najlepszy strzelec ustawił bowiem piłkę na 11. metrze – chwilę wcześniej to właśnie on został kopnięty w polu karnym. Polowanie na hat-tricka zakończyło się jednak niepowodzeniem. Sygnalizowany strzał „Iziego” wybronił Żmuda.
Chwilę później potwierdziło się stare piłkarskie porzekadło, mówiące o niewykorzystanych sytuacjach i ich mściwym charakterze. Po błędzie Bartosza Delmanowicza sam na sam z bramkarzem Lublinianki wyszedł Dawid Jastrzębski i spokojnym strzałem skierował piłkę do siatki.
Na szczęście niczego więcej Łukowianie na Wieniawie już nie wskórali, ale sam fakt, że do ostatniego gwizdka byli w grze o punkt, wystawia im pozytywną cenzurkę. Z perspektywy gospodarzy najważniejsze są trzy punkty. Po kolejne udajemy się w przyszłą sobotę do Bychawy.
Lublinianka – Orlęta Łuków 3:2 (2:1)
Kahsay 2, 44, Misiurek 79 – Bartnikowski 4, Jastrzębski 90+1.
W 90. minucie Ezana Kahsay nie wykorzystał rzutu karnego (Aleksander Żmuda obronił).
Lublinianka: Śliwka – Drozd, Janiszek, Bednara, Nowak (84 Wadowski) – Sobstyl (81 Kołacz), Popiołek, Kovalskyi – Misiurek (81 Delmanowicz), Kahsay, Leszczyński (72 Pachuta).
Pozostali rezerwowi: Kloczkowski, Pacek.
Trener: Daniel Koczon.
Orlęta: Żmuda – Wiewiórka (90 Sokołowski), Borkowski, Prachnio, Charczuk – Jaworski, Bas (64 Jastrzębski), Młynarczyk, Mućko (88 Zduńczyk), Warowny (88 Kłoda) – Bartnikowski.
Pozostali rezerwowi Rudź, Mucha.
Trener: Maciej Syga.
Żółte kartki: Kahsay, Sobstyl, Milcz (asystent trenera), Popiołek (L) – Bartnikowski, Mućko, Młynarczyk (O).
Sędziował: Damian Jaremek (Chełm).