
W czołówce lubelskiej IV ligi bez zmian. Zarówno liderująca Łada Biłgoraj, jak i „Duma Lublina” wygrały swoje mecze, chociaż podopiecznym Daniela Koczona zwycięstwo przyszło z niewielkimi problemami.
Tomasovia Tomaszów Lubelski, która przybyła do Lublina z nowym trenerem – Kamilem Witkowskim, pokazała się na Wieniawie z dobrej strony. Już w pierwszej minucie Dmytro Penteleichuk dopadł do piłki wybitej przez Bartosza Janiszka i mocnym strzałem obił słupek bramki Macieja Śliwki. W kolejnych minutach niby „Wojskowi” prowadzili grę, ale dobrze zorganizowani przyjezdni stwarzali sobie lepsze sytuacje. Najkorzystniejszą zmarnował Maciej Szuta, nie trafiając w piłkę z siódmego metra po płaskim dośrodkowaniu Igora Leszczyńskiego.
Po przeciwnej stronie próbowali swoich sił Ezana Kahsay, Adam Nowak, który uderzał bezpośrednio z rzutu wolnego, oraz Adrian Leszczyński. Nadużyciem byłoby jednak stwierdzenie, że Ostap Shpakivskyy musiał się natrudzić, aby obronić te strzały. Po raz pierwszy golkiper Tomasovii był zmuszony do poważniejszej interwencji po centrostrzale Patryka Drozda. „Droździk” nie powtórzył jednak swojego wyczynu z meczu z Avią II Świdnik, bowiem Shpakivskyy przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Rzut rożny wykonywany przez Nowaka nie przyniósł jeszcze skutku, ale chwilę później Rostyslav Kalinin zostawił przed polem karnym dużo miejsca Jakubowi Sobstylowi, z czego ten skwapliwie skorzystał. Mocny strzał „Sopla”, po dłoni golkipera przyjezdnych, wpadł do siatki, otwierając wynik meczu.
Obok Sobstyla bohaterem końcówki pierwszej połowy był Śliwka. Młody golkiper najpierw „zdjął” piłkę sprzed nosa młodszego z braci Szuta, a w doliczonym czasie gry zatrzymał kolejny mocny strzał Penteleichuka.
Po przerwie przewaga zielono-biało-czerwonych rosła, ale skuteczność kulała. Po stracie jednego z defensorów Tomasovii w boczną siatkę uderzył Kahsay. Chwilę później zza zasłony, sprzed pola karnego, strzelał Sobstyl, lecz Shpakivskyy spisał się bez zarzutu. W 54. minucie, po strzale Bartosza Janiszka, golkiper gości był już bez szans, ale przypadkowo piłkę sprzed linii bramkowej wybił… Dominik Kołacz. „Janisz” kilkanaście minut później spróbował jeszcze raz zza „szesnastki”, ale pomimo rykoszetu Shpakivskyy wyszedł obronną ręką.
Niefrasobliwość „Wojskowych” pod bramką rywali wreszcie się zemściła. W 74. minucie Przemysław Orzechowski poradził sobie na lewej flance z Maciejem Misiurkiem, po czym płasko dośrodkował wzdłuż bramki. Śliwka odbił piłkę, ale na tyle niefortunnie, że nabiegający Kalinin nie miał żadnych problemów z umieszczeniem jej w siatce.
Był to jednak łabędzi śpiew przyjezdnych. Już minutę później, po zagraniu Sobstyla, piłka odbiła się najpierw od Damiana Szuty, potem od Penteleichuka, a następnie spadła pod nogi Kahsaya, który uderzył obok bramkarza. Chwilę później starszy z braci Szuta sfaulował Misiurka i obejrzał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji musiał opuścić boisko. Rozbitych przyjezdnych dobił jeszcze Kahsay w kuriozalny, acz skuteczny sposób, wykorzystując dośrodkowanie Nowaka z lewej strony. Swoją bramkę powinien jeszcze zdobyć Misiurek, ale jego strzał do pustej bramki ofiarną interwencją wybił Orzechowski.
Zielono-biało-czerwoni dopisali do swojego konta kolejne trzy punkty, ale coraz bardziej może martwić sytuacja kadrowa. Po raz drugi z rzędu kontuzjowany Rafał Król zasiadł na ławce rezerwowych jedynie w roli „straszaka”. Poważne urazy wciąż leczą Kryspin Florek i Jakub Stachaszewski, a w sobotę przedwcześnie boisko opuścił Jakub Bednara, któremu doskwiera uraz kostki.
Mamy jednak nadzieję, że „Duma Lublina”, pomimo powyższych problemów, pozostanie na zwycięskiej ścieżce do końca rundy jesiennej.
Lublinianka – Tomasovia Tomaszów Lubelski 3:1 (1:0)
Sobstyl 38, Kahsay 75, 85 – Kalinin 74.
Lublinianka: Śliwka – Drozd, Janiszek, Bednara (70 Stefańczyk), Nowak (88 Delmanowicz) – Sobstyl (82 Pachuta), Popiołek, Kovalskyi (46 Kołacz) – A. Leszczyński (56 Misiurek), Kahsay, Pacek.
Pozostali rezerwowi: Kloczkowski, Król, Wadowski.
Trener: Daniel Koczon.
Tomasovia: Shpakivskyy – Gierała, Vyzdryk, Chromiec (89 Caran), Orzechowski – I. Leszczyński, Kalinin, D. Szuta, Penteleichuk, Emmanuel (74 Bazhunaishvili) – M. Szuta (89 I. Czuryło).
Pozostali rezerwowi: Roczniak, Pleban, Todys, Neckar, Karasiuk.
Trener: Kamil Witkowski.
Żółte kartki: Bednara (L) – D. Szuta, M. Szuta, Chromiec (T).
Czerwona kartka: D. Szuta (T) – 77 min (za dwie żółte kartki).
Sędziował: Tobiasz Kudelski (Zamość).