
W obu ubiegłosezonowych konfrontacjach Lublinianki z Bugiem Hanna padały remisy. Beniaminek był niewygodnym przeciwnikiem dla zielono-biało-czerwonych i przed dzisiejszym wyjazdem pod Włodawę można było mieć obawy o wynik podopiecznych Daniela Koczona. Na szczęście niepokój w tym wypadku był całkowicie nieuzasadniony. „Duma Lublina” wygrała 4:0.
Od początku zarysowała się przewaga lubelskiej jedenastki, ale kruszenie muru gospodarzy zajęło trochę czasu. Lublinianka miała problemy z decyzyjnością, ostatnim podaniem czy strzałem. W końcu w 21. minucie do siatki gospodarzy trafił Ezana Kahsay. Erytrejczyk wykorzystał dośrodkowanie Jakuba Sobstyla, który dorzucił piłkę z ponowienia rzutu rożnego. Było to dwunaste trafienie czarnoskórego napastnika „Wojskowych” w tym sezonie.
Kilka minut później mogło być już 2:0 dla Lublinianki. W dobrej sytuacji znalazł się Maciej Misiurek, ale niestety nasz skrzydłowy chybił celu. W światło bramki w końcówce pierwszej połowy nie trafił też dwukrotnie Heorhii Kovalskyi. Za drugim razem był naprawdę blisko, ale na drodze Ukraińca do debiutanckiego gola w barwach KSL stanął słupek.
Druga połowa rozpoczęła się od delikatnego ostrzeżenia ze strony gospodarzy. Wysłał je Krystian Wójcik, jednak jego uderzenie w bezpiecznej odległości minęło bramkę Macieja Śliwki. Zielono-biało-czerwoni zareagowali prawidłowo. Sobstyl prostopadłym podaniem uruchomił Kahsaya. Ten przegrał pojedynek z Jakubem Kamińskim, ale piłka spadła pod nogi Patryka Drozda, a nasz boczny obrońca trafił do opuszczonej bramki gospodarzy.
Od tego momentu presja wyraźnie zeszła z zespołu Koczona i grało się już dużo łatwiej. Podopieczni Bartosza Bodysa nie mieli do zaoferowania nic ciekawszego niż rozpaczliwa obrona przed kolejnymi atakami Lublinianki. W 54. minucie po akcji Kovalskyiego strzelał Piotr Pacek, ale jego uderzenie było za lekkie. Kilka minut później piłka po raz trzeci zatrzepotała jednak w bramce Bugu. Kolejne, wyborne podanie zaserwował Sobstyl, który rozgrywał popisowy mecz. Tym razem otworzył drogę do bramki Misiurkowi, a ten z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam, strzelając swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. Po chwili „Misiur” pożegnał się z boiskiem – został zmieniony przez Adriana Leszczyńskiego.
W 63. minucie doskonałej okazji na podwyższenie wyniku nie wykorzystał Jakub Bednara. „Woody” zmarnował rzut karny, podyktowany za faul Mikołaja Szymeckiego na Kovalskyim. Intencje Bednary wyczuł Kamiński, dla którego to już drugi obroniony karny w meczach przeciwko Lubliniance – kilka lat temu zatrzymał Jarosława Milcza jako golkiper Kłosa Gmina Chełm.
Lublinianka nie zdejmowała jednak nogi z gazu. Pod bramką miejscowych gotowało się często, aż w końcu gola na 4:0 zdobył Pacek, który wykorzystał przytomne podanie od Kahsaya.
Końcowe minuty spotkania były już dużo spokojniejsze, a sędzia Bartosz Barda postanowił nie doliczać nawet czasu do regulaminowych 45 minut drugiej odsłony. Lublinianka pewnie i zasłużenie zgarnęła komplet punktów i znów wywarła presję na Ładę Biłgoraj. Podopieczni Marcina Zająca w niedzielę zmierzą się z Tomasovią. Na zielono-biało-czerwonych w następny weekend czeka domowy mecz z Orlętami Łuków. Pierwszy gwizdek na Wieniawie wybrzmi około 12:00.
Bug Hanna – Lublinianka 0:4 (0:1)
Kahsay 21, Drozd 49, Misiurek 59, Pacek 78
W 63. minucie Jakub Bednara nie wykorzystał rzutu karnego (Jakub Kamiński obronił).
Bug: Kamiński – Szymecki, Majewski (68 Gryciuk), Boiarchuk, Kocyła – Świeca, Masztaleruk, Wójcik (66 Daniłosio), Białasz (81 Łuciuk) – Borcon, Mroczek.
Pozostali rezerwowi: Miatlitski, Chwedoruk, Jakubiuk, Juszczuk.
Trener: Bartosz Bodys.
Lublinianka: Śliwka – Drozd, Janiszek (84 Kołacz), Bednara, Nowak (81 Pachuta) – Sobstyl (81 Stefańczyk), Popiołek, Kovalskyi (84 Wadowski) – Misurek (60 Leszczyński), Kahsay, Pacek (81 Delmanowicz).
Pozostały rezerwowy: Kloczkowski.
Trener: Daniel Koczon.
Żółte kartki: Wójcik, Boiarchuk (B) – Janiszek, Kovalskyi, Kahsay (L).
Sędziował: Bartosz Barda (Zamość).