
Po festiwalach nieskuteczności w meczach z rezerwami Avii Świdnik i Ładą Biłgoraj, Lublinianka wreszcie zagrała efektywnie, co przełożyło się na zdobycie kompletu punktów. Podopieczni Daniela Koczona pokonali Janowiankę 4:2, choć na przełamanie niemocy strzeleckiej trzeba było poczekać pół godziny.
Pierwszy kwadrans meczu nie przyniósł żadnych godnych odnotowania sytuacji. W 19. minucie piłka po raz pierwszy zatrzepotała w siatce bramki Patryka Rojka, ale radość kibiców Lublinianki była przedwczesna – Ezana Kahsay był na spalonym. W odpowiedzi gospodarze postraszyli Macieja Śliwkę, ale nasz bramkarz świetnie sparował strzał głową Łukasza Struga. Mecz się otworzył i po chwili mieliśmy kolejną szansę pod bramką Rojka – zagrania Piotra Packa nie wykorzystał Kahsay. Po chwili po prostopadłym podaniu szansę miał Etana Monroe. Popularny „Brylant” nie trafił jednak w światło bramki. Najlepszą okazję w tym okresie zmarnował jednak Pacek, który nie wykorzystał kapitalnego podania w uliczkę od Georgiya Kovalskyiego.
W końcu pomocną dłoń – i to dosłownie – w kierunku „Dumy Lublina” wyciągnął Rojek. Bramkarz Janowianki przy stałym fragmencie gry sfaulował Jakuba Bednarę. „Plaskacz” w głowę „Woody’ego” nie uszedł uwadze sędziów – po chwili namysłu Stanisław Ryba wskazał na rzut karny. Rafał Król ustawił piłkę i… uderzył w słupek. Ta historia ma jednak zielono-biało-czerwony happy end – futbolówka trafiła Rojka, który wyczuł intencje strzelca i to golkiper gospodarzy został autorem gola na 1:0 dla Lublinianki.
Goście mogli odpowiedzieć błyskawicznie, ale Wiktor Łuczkowski nie trafił w światło bramki. Zrobił to zaś z dużo dalszej odległości Mikołaj Kosior. Po pięknym strzale pomocnika Janowianki zrobiło się 1:1. W końcówce pierwszej połowy strzelał jeszcze Michał Koźlik, ale Śliwka nie dał się zaskoczyć.
Pierwsza połowa dawała symptomy nadziei, ale i niepokoju. Ten mecz mógł się potoczyć w każdą ze stron.
Nie wszyscy kibice zdążyli jeszcze wygodnie rozsiąść się na swoich krzesełkach, a mieliśmy już otwarcie wyniku po przerwie. Adrian Popiołek zagrał miękką, prostopadłą piłkę w kierunku Patryka Drozda. Ten potrafi soczyście uderzyć i udowodnił to, pokonując bramkarza miejscowych. Lublinianka odzyskała prowadzenie.
Wkrótce mogła je podwyższyć, ale Kovalskyi przegrał pojedynek z Rojkiem – dośrodkowywał w tej sytuacji Pacek. Szczęścia po raz kolejny próbował też Drozd, ale tym razem bramkarz Janowianki był górą. Po chwili mieliśmy rzut rożny i strzał wprowadzonego chwilę wcześniej na boisko Dominika Kołacza – uderzenie było jednak stanowczo zbyt lekkie. Lublinianka zaczęła jednak zaciskać pętle na szyi zespołu Rafała Dudkiewicza, szukając gola na 3:1. Dwie świetne szanse zmarnował Pacek, który był w tym meczu bardzo aktywny, ale jednocześnie jakby żywcem wyjęty z naszych poprzednich dwóch spotkań – nieskuteczny. Do czasu…
Zanim jednak przełamał się „Paci”, swoją bramkę upolował… Bartosz Janiszek. Nasz stoper podłączył się do kontrataku i z zimną krwią wykorzystał podanie Popiołka, który skompletował tym samym dublet asyst. Akcję świetnie zawiązał Rafał Król. Warto o tym wspomnieć, bo niedługo potem nasz kapitan otworzył również drogę do bramki Packowi przy bramce na 4:1. Znów kluczem była prostopadła piłka, ale tym razem Rojek nie dał rady zatrzymać próby naszego skrzydłowego.
W końcówce nasza drużyna wyraźnie się rozluźniła, przez co gra przeniosła się pod bramkę Śliwki. W efekcie bramkę na 2:4 zdobył Kacper Piechniak. Po jego potężnym strzale z pola karnego piłka niemal rozerwała siatkę. Mecz golem nr 5 dla „Wojskowych” mógł spuentować Maciej Misiurek. Nasz rezerwowy świetnie wypracował sobie pozycję strzelecką, ale uderzenie lewą nogą „Misura” było minimalnie niecelnie.
Po dwóch meczach bez wygranej cieszy nas przełamanie. Broń była najwyraźniej u rusznikarza, ale już wróciła do arsenału trenera Koczona. To dobra wiadomość w kontekście zbliżającego się domowego meczu z niżej notowaną Świdniczanką. Skuteczność będzie w nim potrzebna, by nie powtórzył się scenariusz z innego meczu z ekipą ze Świdnika.
Janowianka Janów Lubelski – Lublinianka 2:4 (1:1)
Kosior 41, Piechniak 90 – Rojek 30 (s.), Drozd 47, Janiszek 79, Pacek 81.
W 30. minucie Rafał Król (Lublinianka) nie wykorzystał rzutu karnego (uderzył w słupek).
Janowianka: Rojek – Sypeń, Łuczkowski, Koźlik, Bodziuch – Stępniowski (83 De Souza Faria), Monroe, Dacko (78 Marotto) – Kosior, Piechniak. Strug (73 Sikora).
Pozostali rezerwowi: Troitskyi, Piskorski, Taradyś, Kiszka, Wąsik, Małek.
Trener: Rafał Dudkiewicz.
Lublinianka: Śliwka – Drozd (86 Pachuta), Janiszek, Bednara, Nowak (86 Delmanowicz) – Sobstyl (79 Stefańczyk), Popiołek (84 Wadowski), Król – Kovalskyi (62 Leszczyński), Kahsay (70 Kołacz), Pacek (84 Misiurek).
Pozostały rezerwowy: Szymaniak.
Trener: Daniel Koczon.
Żółte kartki: Rojek, Bodziuch, Kołtyś (kierownik), Koźlik (J) – Pacek, Sobstyl, Janiszek (L).
Czerwona kartka: Kołtyś (kierownik) (J) – 81 min (za krytykowanie orzeczeń sędziego).
Sędziował: Stanisław Ryba (Lublin).