sobota, 4 kwietnia 2026, 18:44

„Aleksander Wielki” nie zatrzymał lubelskiej kapelki

Dobra seria Lublinianki trwa. Zielono-biało-czerwoni w Wielką Sobotę przedłużyli passę kolejnych zwycięstw do trzech, ogrywając Orlęta Łuków w stosunku 2:0. Bohaterem starcia nie był jednak żaden z „Wojskowych”, tylko Aleksander Żmuda. Kapitalne interwencje bramkarza długo trzymały beniaminka przy życiu, jednak nawet „Aleksander Wielki” nie był w stanie zatrzymać lubelskiej siły rażenia.

Zanim jednak Żmuda rozpoczął swoje show, podopieczni Daniela Koczona wyszli już na prowadzenie. Po szybko rozegranym aucie w pole karne dośrodkował Jakub Sobstyl. Futbolówka minęła czuprynę Bartłomieja Konecznego, ale spadła wprost na głowę Patryka Drozda, który pozostał w „szesnastce” po wykonywanym uprzednio rzucie rożnym. „Droździk” skierował piłkę tuż przy dalszym słupku, czym otworzył wynik spotkania.

Lublinianie mogli zamknąć spotkanie już po niespełna dwóch dziesiątkach minut. W przeciągu stu dwudziestu sekund oko w oko ze Żmudą stanęli Krystian Ziętek oraz Koneczny. W obu przypadkach golkiper Orląt wychodził z tych pojedynków obronną ręką. Dobrą sytuację po odbiorze Sobstyla na linii końcowej miał również, wracający do gry po proceduralnej pauzie, Anes Kherouf. Algierczyk uderzył jednak minimalnie nad poprzeczką.

Co warto odnotować po drugiej stronie boiska? Najgroźniej pod bramką Michała Furmana było po centrostrzale Dawida Jastrzębskiego. Ze względu na mocne podmuchy wiatru piłka nabrała nieprzyjemnej dla bramkarza rotacji i zmierzała w kierunku okienka. Furman pomimo zderzenia ze słupkiem zdołał jednak zbić futbolówkę poza boisko. Warto również odnotować mocny, lecz wyraźnie niecelny strzał Szymona Muchy po kontrze.

Zaledwie sześć minut po przerwie Orlęta znalazły się w olbrzymich tarapatach. Rajd Konecznego lewą flanką nieprzepisowo zatrzymał, dobrze znany na Wieniawie, Mikołaj Szymecki. Jako że przewinienie miało miejsce w polu karnym, to sędzia Damian Jaremek bez wahania wskazał na „wapno”. Wyrok miał wykonać sam poszkodowany, lecz Żmuda w świetnym stylu zatrzymał „Konego”.

Nie była to jednak najlepsza interwencja Żmudy sobotniego popołudnia. Chwilę później Koneczny wyłożył piłkę na jedenasty metr Piotrowi Packowi, a „Paci” zgodnie z futbolowymi prawidłami uderzył tuż przy słupku. Golkiper jednak instynktownie ruszył w tę stronę, wyciągnął się niczym struna i zdołał odbić strzał. Podobnie było zresztą po dwóch próbach Sobstyla z narożnika pola karnego.

Wydawało się, iż świetna postawa Żmudy może jeszcze natchnąć kolegów z ofensywy do odrobienia strat w końcówce spotkania. Nic bardziej mylnego. W 74 minucie po dośrodkowaniu Kheroufa z rzutu rożnego piłkę głową strącił Koneczny, a ekwilibrystyczne uderzenie tyłem Szymona Podlipnego wylądowało w siatce ponad rękami Żmudy. W końcówce Orlęta mogły zostać jeszcze dobite przez kolejnych lubelskich rezerwowych. Żmuda zdołał jednak odbić zarówno dwie próby Patryka Malca zza pola karnego, jak i strzał debiutanta Ahmadou Dii w ostatniej akcji meczu.

Różnica piłkarskiej jakości pomiędzy beniaminkiem a wciąż aktualnym wicemistrzem lubelskiej IV ligi była ogromna. Oczywiście na korzyść „Dumy Lublina”. W kolejny weekend poprzeczka poszybuje na najwyższy możliwy poziom. Rywalem naszego zespołu będzie absolutny ligowy dominator – Hetman Zamość.

Orlęta Łuków – Lublinianka 0:2 (0:1)
Drozd 8, Podlipny 74.
W 52. minucie Bartłomiej Koneczny nie wykorzystał rzutu karnego (Aleksander Żmuda obronił)

Orlęta: Żmuda – I. Rudź, Borkowski, Szymecki (56 Charczuk) – Bas, Ebert, Dajos (65 Kłoda), Jastrzębski (78 Warowny), Mucha (87 Grzywacz) – Mućko (46 Prachnio), Jaworski.
Pozostali rezerwowi: H. Rudź, Świerczewski, Jakimiński.
Trener: Maciej Syga.

Lublinianka: Furman – Misiurek, Drozd, Kołacz (87 Wadowski), Misztal – Sobstyl (82 Malec), Bednara (82 Duda), Pacek (67 Podlipny) – Kherouf (82 Wojtowicz), Koneczny (78 Dia), Ziętek (58 Świeboda).
Pozostały rezerwowy: Szymaniak.
Trener: Daniel Koczon.

Żółte kartki: Mucha, I. Rudź, Szymecki, Dajos, Ebert, Borkowski (O) – Pacek, Drozd, Wojtowicz (L)

Sędziował: Damian Jaremek (Chełm).