
Lublinianka wywiozła z Milejowa bardzo cenne trzy punkty. Podopieczni trenera Daniela Koczona pokonali miejscowego Tura po golach Piotra Packa i Ezany Kahsaya. Erytrejczyk w poprzednim sezonie reprezentował barwy ekipy z Milejowa, więc zwycięska bramka miała dla niego szczególny smak.
Dla Lublinianki dzisiejszy mecz był nie tylko okazją do kilku podróży sentymentalnych (m.in. Bartłomiej Koneczny, Sebastian Ciołek i Bartłomiej Skrzycki w ekipie gospodarzy), ale też szansą na rewanż za wrześniową porażkę w meczu okręgowego Pucharu Polski. Na Wieniawie Tur pokonał wówczas grającą w mocno rezerwowym składzie „Dumę Lublina” aż 3:0. W sobotni wieczór miało być inaczej, bo tym razem zielono-biało-czerwoni wyszli na galowo.
No, prawie na galowo, bo na przedmeczowej rozgrzewce niedyspozycję zgłosił Rafał Król. Bohatera ostatniego meczu ze Świdniczanką zastąpił wspomniany Kahsay, który finalnie został bohaterem rywalizacji w Milejowie. Nim do tego doszło piłkarz rodem z Afryki rozgrywał dość przeciętny mecz. Nie uprzedzajmy jednak faktów, jak mawia klasyk.
Od początku spotkania zaznaczyła się przewaga „Wojskowych”, a pierwszą groźną sytuację strzelecką miał Bartosz Janiszek. Po stałym fragmencie gry uderzał Heorhii Kovalskyi. Nie zrobił tego dokładnie, a futbolówka spadła na głowę naszego stopera. Jego uderzenie strącił jednak czujny Ciołek. Kilka minut później byłego kolegę z drużyny sprawdził jeszcze Jakub Sobstyl.
Strzały ostrzegawcze się jednak skończyły. W 14. minucie Lublinianka świetnie skontrowała. Kovalskyi idealnym prostopadłym podaniem otworzył okazję Packowi, a ten nie zmarnował okazji oko w oko z golkiperem Tura. Precyzyjny strzał „Paciego” i fani „Dumy Lublina” dostali pierwszą z dwóch tego wieczoru okazji do euforycznego wyskoczenia z krzesełek.
Na drugą trochę sobie poczekali, głównie dlatego, że Lublinianka grała mało konkretnie. Niby przeważała, ale nie tworzyła zbyt wielu szans. Był wprawdzie zablokowany strzał Sobstyla czy lekkie uderzenie Janiszka głową, ale niespecjalnie pachniało golem na 2:0. Z letargu podopiecznych Koczona wybudził dopiero gol do szatni, zdobyty w 43. minucie przez Wiktora Lenarda. Po rzucie rożnym gospodarze szybko mieli okazję do ponowienia. Sobstyl biernie przyglądał się dośrodkowującemu piłkę Maciejowi Łopuszyńskiemu, a niepilnowany Lenard pokonał Macieja Śliwkę.
Lubelska jedenastka znów musiała więc nacierać, od samego początku drugiej odsłony. Najwięcej wiatru robił Patryk Drozd. Nasz prawy defensor posłał w 55. minucie dobre dośrodkowanie, ale głowa Packa nie spotkała się z piłką. Chwilę później korner skończył się kolejną próbą Janiszka i kolejną paradą Ciołka – tym razem najlepszą ze wszystkich. Lublinianka przyciskała coraz mocniej, ale strzał Adriana Leszczyńskiego nie mógł zaskoczyć tak klasowego bramkarza jak popularny „Seba”.
Celne strzały głową powoli stają się znakiem rozpoznawczym Lublinianki 2026/27. W 58. minucie Drozd zaprosił wprowadzonego chwilę wcześniej na boisko Jakuba Cielebąka do pojedynku biegowego. Cielebąk mógł w tej sytuacji mówić o szczęściu – nie pozrywał sobie żadnych mięśni, ale naszego piłkarza również nie zatrzymał. Ten dograł do Sobstyla, a „Sopel” szybko posłał centrę w środek szesnastki. Piłkę głową strącił w kierunku dalszego słupka Kahsay i Ciołek był bezradny.
Pięć minut później mogło być 2:2. Tur skontrował, a przed szansą stanął Koneczny. Wprowadzony z ławki skrzydłowy zatrzymał się jednak na Śliwce. Tur zmarnował szansę na wyrównanie, a Lublinianka nie potrafiła zamknąć meczu. Kovalskyi dwukrotnie strzelał panu bogu w okno. Potem Ukrainiec próbował dogrywać Leszczyńskiemu do pustej bramki, ale wmieszał się w to jeden z obrońców. Po drugiej stronie zapachniało rzutem karnym dla gospodarzy, ale na szczęście sędzia Jakub Jabłoński nie dał się nabrać na „padolino” Lenarda.
Ostatnie minuty nie przyniosły ani zmiany wyniku, ani nawet ciekawszych sytuacji. Lublinianka dość spokojnie utrzymała skromne prowadzenie do końca i wróciła z Milejowa z tarczą. Teraz drużynę zielono-biało-czerwonych czeka domowy pojedynek z Tomasovią, który rozpocznie się w sobotę 10 października w samo południe.
Tur Milejów – Lublinianka 1:2 (1:1)
Lenard 43 – Pacek 14, Kahsay 58.
Tur: Ciołek – Kowalski, Skorek (46 Kostiuk), Burko, Mazur – Skrzycki (58 Koneczny), Kucybała, Kobus (58 Sawa), Pleskot (87 Ciesielski), Łopuszyński (58 Cielebąk) – Lenard (74 M. Suryś).
Pozostali rezerwowi: Wawer, Zając.
Trener: Tomasz Zając.
Lublinianka: Śliwka – Drozd, Janiszek, Kołacz, Nowak – Sobstyl, Popiołek, Kovalskyi (80 Wadowski) – Leszczyński (79 Misiurek), Kahsay, Pacek (84 Pachuta).
Pozostali rezerwowi: Kloczkowski, Król, Snopkowski, Delmanowicz, Stefańczyk.
Trener: Daniel Koczon.
Żółte kartki: Skorek, Lenard, Kostiuk (T).
Sędziował: Jakub Jabłoński (Chełm).