
Już ponad cztery lata „Duma Lublina” czeka na ligowe zwycięstwo nad Lewartem Lubartów. Po sobotnim starciu na Wieniawie wiemy już, że na zdobycie trzech punktów z niewygodnym rywalem będziemy musieli poczekać co najmniej do jesieni bieżącego roku. Po złotej bramce Arkadiusza Bednarczyka z 9. minuty Lewart wyjechał z Lublina z tarczą.
Aby odnaleźć ostatni komplet punktów wywalczony z Lewartem, musimy cofnąć się do kwietnia 2022 roku. Wówczas zespół prowadzony przez Roberta Chmurę wygrał na Wieniawie 3:2 po bramce Wiktora Makowskiego i dublecie Michała Palucha. Dla gości trafiali Krystian Żelisko oraz Aleks Aftyka. Co ciekawe, Żelisko również w sobotę wyszedł w podstawowym składzie zespołu z Lubartowa. Od tego czasu starcia z Lewartem mają bliźniaczy przebieg. Na tle zazwyczaj wyżej notowanego rywala prezentujemy się korzystnie, lecz ostatecznie okazujemy się słabsi o jedną bramkę. Jesienią w Lubartowie przegraliśmy 1:2, a w sobotę 0:1 — podobnie jak dwukrotnie w rozgrywkach 2023/2024.
Katem „Wojskowych” okazał się wspomniany już Bednarczyk. W 9. minucie piłkę z prawej strony na lewą przerzucił Dawid Skoczylas. Wydawało się, że futbolówka opuści boisko, lecz w grze utrzymał ją Łukasz Najda. Skrzydłowy ograł Macieja Misiurka przy linii końcowej, po czym wycofał piłkę do Bednarczyka, który uderzeniem z narożnika pola karnego pokonał Macieja Szymaniaka. Dla dziewiętnastoletniego bramkarza był to zresztą debiut w pierwszej drużynie Lublinianki.
Warto jednak odnotować, że to zielono-biało-czerwoni mieli pierwszą dogodną okazję do otwarcia wyniku meczu. W 4. minucie z lewej strony dośrodkował Bartłomiej Koneczny, futbolówkę strącił Anes Kherouf, a z powietrza na bramkę Lewartu uderzał Jakub Sobstyl. Fantastycznie spisał się jednak Damian Podleśny, który ofiarną interwencją zdołał odbić strzał „Sopla”. Była to zresztą jedyna klarowna okazja naszego zespołu w pierwszej połowie. Po stronie przyjezdnych warto odnotować jeszcze strzał w słupek Ernesta Skrzyńskiego po podaniu bardzo aktywnego Najdy.
Przed przerwą nie oglądaliśmy wielu dogodnych sytuacji bramkowych, ale trzeba oddać podopiecznym Grzegorza Bonina, że byli w tej części spotkania drużyną lepszą. Przede wszystkim Lubartowianie operowali futbolówką o pół tempa szybciej od „Wojskowych”. Tym samym nawet wtedy, gdy udawało nam się przejmować inicjatywę, Lewart bez większych problemów zażegnywał zagrożenie pod własną bramką.
Po przerwie goście ewidentnie zaczęli odczuwać trudy środowego spotkania pucharowego z Avia Świdnik, a zielono-biało-czerwoni zamierzali to wykorzystać. Coraz częściej zamykali rywala na własnej połowie, ale nadal brakowało konkretów. Z ostrego kąta, po dośrodkowaniu Drozda, niecelnie uderzał Kherouf. Zaskoczyć Podleśnego strzałem zza pola karnego próbował Krystian Ziętek. Najlepszą szansę miał Sobstyl, który otrzymał piłkę w „szesnastce” od Konecznego, ale zbyt długo poprawiał futbolówkę przed strzałem, a defensorzy zdążyli zamknąć mu drogę do uderzenia.
Lewart również miał swoje szanse w drugiej połowie, ale wynikały one głównie z naszych błędów. Po nieporozumieniu Szymaniaka z Drozdem efektownie, choć minimalnie niecelnie, „z fałsza” uderzał Mateusz Kompanicki. Groźnie sprzed pola karnego strzelał również Ernest Skrzyński, ale młody golkiper odbił futbolówkę przed siebie. Na nasze szczęście czyhający na dobitkę Karol Kalita znajdował się na spalonym. W końcówce spotkania futbolówkę przed polem karnym przejął właśnie „Kali”, lecz zamiast rozgrywać z Kamilem Zielińskim, zdecydował się na bardzo niecelny strzał.
Po końcowym gwizdku arbitra pozostał niedosyt, bowiem wicelider był w sobotę absolutnie „do ugryzienia”. Niezmiennie od początku sezonu mierzymy się jednak z brakiem klasycznej, skutecznej „dziewiątki”. Właśnie w spotkaniach z najmocniejszymi zespołami w stawce widać to najwyraźniej. Na szczęście takie mecze są już za nami. Kolejne spotkanie rozegramy za tydzień, w niedzielę o godzinie 16:00, w Majdanie Starym z tamtejszą Tanwią.
Lublinianka – Lewart Lubartów 0:1 (0:1)
Bednarczyk 9.
Lublinianka: Szymaniak – Misiurek (46 Kołacz), Drozd, Bednara, Misztal – Ziętek (67 Malec), Wadowski, Sobstyl (76 Świeboda) – Pacek (63 Wojtowicz), Kherouf (87 Dia), Koneczny (74 Podlipny).
Pozostali rezerwowi: Furman, Duda.
Trener: Daniel Koczon.
Lewart: Podleśny – Jabłoński (57 Plesz), Niewęgłowski, Gede, Kompanicki – Skoczylas (57 Paluch), Skrzyński (77 Brzyski), Czapski (63 Marciniak), Bednarczyk (74 Zieliński), Najda (77 Stępak) – Żelisko (63 Kalita).
Pozostali rezerwowi: Maziarz, Gajos.
Trener: Grzegorz Bonin.
Żółte karki: Misiurek, Dia (Lublinianka) – Plesz, Zieliński, Bobikowski (fizjoterapeuta) (Lewart).
Sędziował: Cezary Bryda (Chełm).