sobota, 2 maja 2026, 10:04

Na tarczy z Biłgoraja na początek maja

Kamil Kozielewicz – zdjeciaeventowe.pl


Biłgoraj to jedna z przeklętych wyjazdowych destynacji Lublinianki – zielono-biało-czerwoni od wielu lat nie potrafią tam wygrać. W Święto Pracy podopieczni trenera Daniela Koczona przegrali z miejscową Ładą na jej terenie aż 0:4.

Arcynudna pierwsza połowa nie zwiastowała porażki o takich rozmiarach. W pierwszych 45 minutach ciekawe sytuacja można było zliczyć na palcach jednej ręki. Do odnotowania mieliśmy sytuacyjną główkę Piotra Packa, która wysoką parabolą wylądowała na poprzeczce, niecelny strzał Jakuba Bednary, zablokowaną próbę Patryka Czułowskiego oraz niegroźne uderzenie Patryka Dorosza, które bez większych kłopotów chwycił Michał Furman.

Emocje przyniosła dopiero końcówka pierwszej odsłony. W 42. minucie z prawego skrzydła dośrodkował Igor Pytka, Szymon Duda nie trafił w piłkę, która spadła pod nogi Czułowskiego. W polu bramkowym Lublinianki „Jerry” spokojnie przyjął, a następnie huknął z półwoleja prosto do siatki. W doliczonym czasie gry dalekie, prostopadłe podanie Alexeia Goncharevicha spadło na głowę Damiana Chmury, który zgrał piłkę wzdłuż linii bramkowej. W ostatniej chwili skuteczną interwencją popisał się Dominik Kołacz. Na przerwę schodziliśmy z jednym golem straty.

Po zmianie stron zielono-biało-czerwoni odważniej ruszyli do przodu, a mecz nabrał rumieńców. Strzały Jakuba Sobstyla i Packa zostały zablokowane, a próby Anesa Kheroufa i Bartłomieja Konecznego nie sprawiły kłopotów Antonowi Alfimovowi. W 62. minucie było już 2:0. Po faulu Macieja Misiurka na Michale Wachowiczu do rzutu wolnego na skraju szesnastki podszedł Czułowski. Uderzył mocno, nad murem, w samo okienko bramki strzeżonej przez Furmana, który choć wyczuł intencje strzelca, był w tej sytuacji kompletnie bezradny.

W kolejnych minutach obie drużyny mocno spuściły z tonu. Obejrzeliśmy strzał z dystansu Sobstyla w sam środek bramki gości, a także uderzenie Dorosza po szybkim kontrataku, które napastnik gospodarzy posłał w niebo. W końcówce meczu miejscowi dołożyli kolejne dwa gole. Najpierw Dorosz zamknął podanie rezerwowego Dmytro Polishchuka strzałem z bliska do pustej bramki. Następnie piłkę w środku pola stracił Kołacz, a ukraiński zmiennik Łady przegrał starcie oko w oko z Fumanem, który nogą odbił piłkę na rzut rożny. Z kornera dośrodkował Kamil Woźniak, a niefortunną interwencję zanotował Kacper Wadowski pakując piłkę głową do własnej bramki.

Mecz do zapomnienia. Indywidualne błędy naszej drużyny nie mogą przykryć faktu, że tak naprawdę nie zagroziliśmy bramce rywali w żaden poważny sposób. Majowy weekend poświęcamy na wyczyszczenie głów, bowiem już za tydzień, 9 maja, na Wieniawie będziemy gościć wicelidera tabeli, Lewart Lubartów. Początek meczu o godzinie 14:00.

Łada Biłgoraj – Lublinianka 4:0 (1:0)
Czułowski 42, 62, Dorosz 87, Wadowski 90+1 (sam.).

Łada: Alfimov – Pytka (88 Szmit), Goncharevich, Chmura, Woźniak (90+2 Kościelski) – Nowak (57 Polishchuk), Czułowski, Kryvolapov (33 Yanchuk) Pęcak (88 Blicharz), Wachowicz (77 Bis) – Dorosz.
Pozostali rezerwowi: Charkot, Małek, Paluch.
Trener: Marcin Zając.

Lublinianka: Furman – Misiurek, Duda (82 Podlipny), Kołacz, Drozd – Ziętek (75 Malec), Bednara, Sobstyl (80 Wadowski) – Pacek (70 Misztal), Kherouf, Koneczny (80 Wojtowicz).
Pozostały rezerwowy: Szymaniak.
Trener: Daniel Koczon.

Żółte kartki: Nowak, Czułowski, Wachowicz, Yanchuk, Woźniak, Goncharevich (Ł) – Bednara, Milcz (asystent trenera) (L).

Sędziował: Jakub Prończuk (Chełm)