
Podziałem punktów zakończyło się środowe starcie Lublinianki z Bugiem Hanna. Beniaminek, szczególnie w drugiej połowie, postawił naszej drużynie trudne warunki. Podopieczni trenera Daniela Koczona uratowali punkt dopiero w doliczonym czasie gry, tak zresztą jak i jesienią, gdy mecz tych drużyn w Hannie zakończył się wynikiem 1:1.
Początek meczu w wykonaniu zielono-biało-czerwonych był wymarzony. W 7. minucie przyjezdni bezmyślnym faulem przed własnym polem karnym sprokurowali rzut wolny dla naszego zespołu. Krystian Ziętek zamarkował strzał w kierunku dalszego słupka zostawiając piłkę Jakubowi Bednarze. „Woody” uderzył obok muru, piłka trafiła w słupek, następnie w plecy rozpaczliwie interweniującego Kamila Haponiuka, a następnie wpadła do siatki.
Goście mogli odpowiedzieć już po chwili, ale strzał Kacpra Kocyły minął dalszy słupek bramki Michała Furmana. W kolejnych minutach dwukrotnie w polu karnym rywali meldował się Bartłomiej Koneczny. Z wysokości trybuny w pierwszej sytuacji wydawało się, że był faulowany w szesnastce przeciwnika, ale sędzia Karol Szczołko nakazał grać dalej. W kolejnej przytomnym przechwytem popisał się Piotr Pacek, który szukał podania do będącego na pozycji spalonej „Konego”. „Paci” zdecydował się zagrać na prawe skrzydło, gdzie wybiegał Ahmadou Dia. Senegalczyk dośrodkował w pole karne, ale tam Koneczny został uprzedzony przez jednego z obrońców.
Długimi fragmentami z boiska wiało nudą. Dopiero końcówka pierwszej odsłony przyniosła więcej emocji. Najpierw Jairo Rodriguez nie zdołał sięgnąć dośrodkowanej z prawej flanki piłki. Chwilę później główka Dii wysoką parabolą trafiła w poprzeczkę. Goście ruszyli z kontratakiem i wyrównali. Rodriguez zwiódł w polu karnym Macieja Misiurka i strzelił w kierunku dalszego słupka, gdzie przytomnie nabiegł Piotr Świeca i spokojnie trafił do pustej bramki. Do przerwy było 1:1.
Po zmianie stron podopieczni trenera Bartosza Bodysa odważnie ruszyli do ataku i już w pierwszej akcji wyszli na prowadzenie. Z rzutu wolnego usytuowanego niemal przy ławce rezerwowych Lublinianki dośrodkował Krystian Wójcik. Piłka minęła wszystkich zawodników okupujących nasze pole karne, skozłowała, po czym wpadła w okienko bramki zaskoczonego Michała Furmana. Absurdalny centrostrzał Wójcika zapewnił mu dość niespodziewanego gola.
Ofensywny pomocnik Bugu był w tym fragmencie meczu najaktywniejszym zawodnikiem na murawie. Gdyby nie rażąca nieskuteczność, popularny „Czoko” po godzinie gry powinien mieć na koncie co najmniej trzy gole. Jak bardzo nieskuteczny był zawodnik gości? Po jednym z jego strzałów piłka przeleciała nad niezwykle wysokim na Wieniawie piłkochwytem i po odbiciu od bilboardu zatrzymała się na skarpie stadionu. Gdyby nie reklama z pewnością wylądowałaby na jezdni ulicy Stanisława Leszczyńskiego. Takiego wyczynu nie widzieliśmy od wielu lat.
Zespół z Hanny był w drugiej połowie bardziej konkretny od zielono-biało-czerwonych. Kwadrans przed końcem przed szansą na podwyższenie wyniku stanął rezerwowy Mateusz Chwedoruk, ale uderzył wprost w interweniującego Macieja Misiurka. Po chwili przytomnością umysłu wykazał się Furman, który wybiegł z bramki i uprzedził pędzącego z piłką Jakuba Daniłosio, kolejnego ze zmienników w szeregach gości.
Niewiele wskazywało na to, że naszej drużynie uda się choćby zremisować, bowiem pierwszy celny strzał w drugiej części spotkania oddał wprowadzony z ławki Patryk Malec. „Mały” popisał się ładnym i mocnym uderzeniem z rzutu wolnego, po którym Haponiuk musiał wznieść się na wyżyny bramkarskiego rzemiosła, odbijając piłkę na rzut rożny. Była to jednak 85 (sic) minuta spotkania. Arbiter zawodów doliczył do regulaminowego czasu gry 5 minut. W czwartej z nich Patryk Drozd zdecydował się na płaskie dośrodkowanie w pole karne. Piłka była kierowana do Szymona Podlipnego, ale młody napastnik Lublinianki nie trafił w futbolówkę, która ku zaskoczeniu wszystkich wpadła do bramki.
Szczęściu trzeba pomagać. Czasami wystarczy posłać piłkę w pole karne, celując przy okazji w światło bramki. W środowe popołudnie mieliśmy dwóch beneficjentów takiej decyzji. Dopisujemy do swojego konta kolejny punkt i szykujemy się do następnego spotkania, które na Wieniawie rozegramy już w sobotę. O godz. 11:00 zmierzymy się z Granitem Bychawa.
Lublinianka – Bug Hanna 2:2 (1:1)
Haponiuk 7 (s.), Drozd 90+4 – Świeca 39, Wójcik 46.
Lublinianka: Furman – Misiurek, Drozd, Kołacz, Misztal (61 Duda) – Sobstyl (67 Świeboda), Bednara (85 Wojtowicz), Ziętek (56 Wadowski) – Dia (52 Kherouf), Koneczny (78 Malec), Pacek (56 Podlipny).
Pozostały rezerwowy: Dobrowolski.
Trener: Daniel Koczon.
Bug: Haponiuk – Boiarchuk, Tomasiak, Majewski, Kocyła – Rodriguez (80 Białasz), Masztaleruk, Borcon, Wójcik (67 Chwedoruk), Świeca (83 Adamczyk) – Klimowicz (70 Daniłosio).
Pozostali rezerwowi: Miatlitski, Grzegorczyk, Szyszłow, Mileszczyk.
Trener: Bartosz Bodys.
Żółte kartki: Świeboda, Kołacz (L) – Masztaleruk (B).
Sędziował: Karol Szczołko (Lublin).