
To była inauguracja przez „I” wielkie jak komin elektrociepłowni na Wrotkowie. Pełne trybuny, świetna pogoda, 10 goli, w tym aż siedem po stronie gospodarzy. Lublinianka rozgromiła Powiślaka Końskowola i fantastycznie rozpoczęła zmagania w sezonie ligowym 2026/27.
Początek meczu na pewno nie zapowiadał efektownego zwycięstwa podopiecznych Daniela Koczona. Już w 9. minucie gospodarze musieli przełknąć gorzką pigułkę. Strata w środku pola sprokurowała kontratak, który zakończył się pechową interwencją Jakuba Sobstyla. Nasz playmaker obił jeszcze piłką Macieja Misiurka, który ostatecznie mimowolnie został autorem pierwszej bramki w nowym sezonie IV ligi. Bramki samobójczej…
Jeśli ktoś kiedyś wymyślił powiedzenie „złe miłego początki” to właśnie dla takich sytuacji. Lublinianka szybko pozbierała się po tym ciosie. W 15. minucie rzut wolny po faulu na Adrianie Leszczyńskim egzekwował Rafał Król. „Królik” już w meczu sparingowym ze Świdniczanką dał próbkę swoich możliwości w tym zakresie i tym razem było podobnie. Precyzyjny strzał nowego nabytku „Wojskowych” oznaczał remis.
Lublinianka na tym nie poprzestała. W 22. minucie to zielono-biało-czerwoni pokazali jak wyprowadza się kontratak. Świetne rozegranie piłki zakończyło się sprytnym golem Leszczyńskiego po asyście Ezany Kahsay’a. „Duma Lublina” złapała gaz i mogła pójść za ciosem już w 25. minucie, jednak Kahsay główkował w sam środek bramki strzeżonej przez Mikołaja Ogórka i wyborne dośrodkowanie zostało zmarnowane. W odpowiedzi o sobie dali znać również przyjezdni. Dorzucał Jakub Figura, wykańczał Bartłomiej Kiełczewski, ale i jemu zabrakło precyzji.
W 43. minucie publiczność na Wieniawie miała trzecią okazję do fetowania bramki swoich ulubieńców. Leszczyński dośrodkował piłkę z lewej strony i tym razem Kahsay nie miał problemu ze skierowaniem piłki do siatki. Premierowe trafienie dla KSL w wykonaniu jednokrotnego reprezentanta Erytrei było ostatnim interesującym akcentem pierwszej połowy.
Druga rozpoczęła się z przytupem. Znów w roli głównej wystąpił duet Leszczyński – Kahsay. Ten pierwszy miał zresztą udział przy czwartej już bramce. Tym razem „Leszczo” strzelił, piłka sprawiła problemu bramkarzowi Powiślaka, a na jego błąd już czyhał czarnoskóry napastnik „Dumy Lublina”. 4:1!
Gdyby ktoś powiedział wtedy, że obejrzeliśmy dopiero połowę bramek, wydawałoby się to bardzo mało prawdopodobne, a dokładnie tak było. W 52. minucie z lewej strony dośrodkował Figura, a z bliska Macieja Śliwkę pokonał Kiełczewski. Po tej bramce emocje nieco opadły. Powiślak nie bardzo wierzył w misję odrobienia strat, Lublinianka nie forsowała tempa, a obaj trenerzy dokonywali hurtowej liczby zmian.
W 72. minucie piłka znów zatrzepotała jednak w siatce i znów po trafieniu Kahsay’a. Tym razem „Iziego” świetnym podaniem obsłużył Adrian Popiołek. Defensywa beniaminka wyraźnie miała już dość. Chwilę później Król wycyzelował idealne podanie na głowę do Kryspina Florka, ale zmiennik w talii trenera Koczona przestrzelił.
Co nie udało się Florkowi w 73. minucie, udało mu się już raptem kilka chwil później. Kahsay rozpoczął akcję prostopadłym podaniem, a były zawodnik Startu Krasnystaw wykorzystał swoją szybkość. Wprawdzie wydawało się, że nieco przesadził z holowaniem piłki, ale ostatecznie strzałem zza pola karnego pokonał „okiwanego” już bramkarza. Zrobiło się 6:2!
Podopieczni Marcina Rożka zmniejszyli straty dwie minuty po bramce Florka. Jakub Konc miał sporo miejsca i przymierzył przy dalszym słupku bramki.
Co na to Lublinianka? Nie minęła minuta, a pachniało bramką na 7:3, jednak po kolejnym, świetnym podaniu Kahsay’a strzał Leszczyńskiego zmierzający w kierunku bramki wybił jeden z obrońców gości. Parę chwil później wypuszczony w bój podaniem Adama Nowaka został Florek, ale jego strzał lewą nogą okazał się zbyt słaby.
Się odwlekło, ale nie uciekło… W 90. minucie Nowak upolował swoją asystę. Wypatrzył stojącego na 16. metrze Błażeja Stefańczyka, a wprowadzony z ławki rezerwowych 17-latek huknął i zaskoczył Ogórka. Zrobiło się 7:3, a sędzia Arkadiusz Nestorowicz zdecydował się na minimalny wymiar doliczenia. Minutę później mecz został zakończony.
Latem w szatni Lublinianki doszło do sporego przewietrzenia. Trudno jeszcze wyrokować, jak będzie wyglądała nowa odsłona „Dumy Lublina”, ale inauguracja wypadła nader okazale. Kanonada przypomniała najlepsze momenty „Koczon-ball” z sezonu 2024/25. Nie da się też pominąć faktu, że wszystkie bramki strzelili dziś zawodnicy, którzy zasilili kadrę zespołu latem. Dla wszystkich poza Leszczyńskim były to debiutanckie trafienia, a dla Kahsay’a nawet debiutancki hat-trick!
Lublinianka – Powiślak Końskowola 7:3 (3:1)
Król 15, Leszczyński 22, Kahsay 43, 46, 71, Florek 77, Stefańczyk 90 – Misiurek 9 (s.), Kiełczewski 52, Konc 79.
Lublinianka: Śliwka – Misiurek (57 Stachaszewski), Janiszek, Bednara (77 Kołacz), Drozd (81 Delmanowicz) – Sobstyl (72 Stefańczyk), Popiołek (77 Wadowski), Król – Pacek (66 Florek), Kahsay, Leszczyński (81 Nowak).
Pozostały rezerwowy: Szymaniak.
Trener: Daniel Koczon.
Powiślak: Ogórek – Baran (79 Próchniak), Czapla, Kozak, Przychodzień (84 Wójcik) – Konc, Eminowicz (57 Piasek), Kiełczewski (84 Próchniak), Sułek (73 Szczepański), Figura – Pryliński (57 Semeniuk).
Pozostali rezerwowi: Adamczyk, Osiak, Plewka.
Trener: Marcin Rożek.
Żółta kartka: Przychodzień.
Sędziował: Arkadiusz Nestorowicz (Biała Podlaska).