
W ostatnim domowym meczu tego sezonu Lublinianka odniosła przekonujące zwycięstwo nad rezerwami Motoru. Triumf ten pozwolił podopiecznym Daniela Koczona wskoczyć na 5. miejsce w ligowej tabeli, wyprzedzając właśnie lokalnego rywala.
Jesienne derby nie potoczyły się po myśli zielono-biało-czerwonych, którzy po kiepskiej końcówce przegrali 1:2. Dziś i pogoda była dużo lepsza, i wynik z perspektywy „Wojskowych” również. Kibice zgromadzeni w sobotnie przedpołudnie na stadionie przy Leszczyńskiego 19 obejrzeli otwarty mecz, ze sporą ilością strzałów i podbramkowych spięć. W pierwszym kwadransie w drużynie gospodarzy szczęścia szukali m.in. Jakub Sobstyl i Patryk Drozd. Blisko szczęścia po drugiej stronie był główkujący Denys Demianenko.
Jak skutecznie trafić główką do bramki? Lekcje Demianence w 20. minucie dał Piotr Pacek, który skwapliwie skorzystał z kapitalnej asysty Drozda. Publiczność na Wieniawie miała pierwszą w tym meczu okazję, by cieszyć się z gola.
Po zdobytej bramce Lublinianka wyraźnie oddała pole rywalom. Motorowcy przeważali i stworzyli sobie całkiem sporo okazji strzeleckich, ale ich uderzenia na ogół nie sprawiały Michałowi Furmanowi żadnych problemów. Tak było m.in. przy uderzeniu wypożyczonego z Lublinianki Mikołaja Jagodzińskiego. Naszego golkipera zaskoczyć próbowali również Sebastian Koziej czy Piotr Bereza. Podopieczni trenera Koczona odgryzali się strzałami z dalszej odległości, ale próby Jakuba Bednary i Bartłomieja Konecznego minęły światło bramki. Do przerwy 1:0.
Druga połowa zaczęła się od festiwalu okazji dla „Dumy Lublina”. Najpierw długie, prostopadłe podanie znalazło adresata w osobie Konecznego, ale nasz najlepszy strzelec w sytuacji sam na sam z Janem Sobczukiem nie trafił w bramkę. Po chwili „Kony” zmazał plamę, przytomnie dogrywając do Sobstyla. „Sopel” w bardzo dogodnej sytuacji zachował zimną krew i Lublinianka podwyższyła prowadzenie na 2:0.
Już w 49. minucie mogło być 3:0, a nie byłoby dużym nadużyciem stwierdzenie, że wręcz powinno. Po fatalnej stracie Jakuba Bartoszka na czystą pozycję wyszedł Pacek. Gdy zaczął go doganiać jeden z obrońców, „Paci” spanikował i strzelił, na tyle mało precyzyjnie, że piłkę odbił nogą Sobczuk. Blackout defensywy Motoru trwał jednak w najlepsze i w 52. minucie znów pod bramką żółto-biało-niebieskich było gorąco. Tym razem Pacek szarżował z boku, dograł do Anesa Kheroufa, ale sprytny strzał Algierczyka piętą przetoczył się wzdłuż linii bramkowej. Zamykający akcję poza światłem bramki Koneczny nie dał rady wbić piłkę do siatki.
Motor przetrwał kryzys z „tylko” jedną straconą bramką, a po ponad 20 minutach sam zaczął się odgryzać. Strzał z dystansu Konrada Kraski świetnie zbił Furman, ale już minutę później nasz golkiper był bezradny wobec fantastycznego strzału Marcela Złomańczuka. Wprowadzony na boisko kilka chwil wcześniej zawodnik uderzył tak, że wypadało mu jedynie bić brawo.
Lublinianka mogła dość szybko wrócić na dwubramkowe prowadzenie, ale pojedynek z Sobczukiem przegrał Koneczny, który wciąż nie mógł się doczekać swojego trafienia. Podobnie było trzy minuty później, gdy po dograniu Bednary „Kony” został zablokowany przez jednego z obrońców. Niedługo później Sobczuk czujnie wybronił strzał aktywnego Ahmadou Dii.
„Duma Lublina” nie zwalniała jednak tempa w poszukiwaniu bramki na 3:1. Szymon Duda sprytnie uniknął ofsajdu przy ponowieniu po stałym fragmencie gry. Nasz stoper spokojnie skierował piłkę do bramki, obok desperacko wybiegającego z niej Sobczuka.
Dobry fragment „Wojskowych” trwał. W 76. minucie doskonałe prostopadłe podanie Krystiana Ziętka trafiło do Konecznego, a ten wreszcie się nie pomylił, posyłając piłkę przy słupku. Zrobiło się już 4:1!
Na tym popisy strzeleckie naszej drużyny się skończyły. Goście próbowali jeszcze nabrać wiatru w żagle i wiary w szaleńczą pogoń, ale żadna z ich prób nie zaskoczyła dobrze spisującego się dziś Furmana. Wynik 4:1 nie uległ już zmianie.
Wygrana w derbach zawsze cieszy, nawet jeśli to tzw. „małe derby Lublina”. Jeśli za tydzień ekipa Koczona wygra w Rykach, zakończy sezon na 5. miejscu. Na głębsze podsumowania i refleksje przyjdzie jeszcze czas, a dziś trzeba się cieszyć z efektownej, skutecznej gry zielono-biało-czerwonych.
Lublinianka – Motor II Lublin 4:1 (1:0)
P. Pacek 20, Sobstyl 47, Duda 73, Koneczny 76 – Złomańczuk 66
Lublinianka: Furman – Misiurek, Duda, Kołacz, Drozd (85 Wojtowicz) – Sobstyl (73 Podlipny), Bednara (75 Malec), Ziętek (89 Świeboda) – Kherouf (64 Wadowski), P. Pacek (56 Dia), Koneczny (80 Misztal).
Pozostały rezerwowy: Szymaniak.
Trener: Daniel Koczon.
Motor II: Sobczuk – Mazur, Bartoszek, Akatau (51 Michułka), M. Pacek – D. Brzozowski, Bereza (53 Bruliński), Jagodziński (53 Złomańczuk), Koziej, Kraska (80 Sikora) – Demianenko (67 Lenard).
Pozostali rezerwowi: Myćka, Gąsior, Jabłoński, Badzian.
Trener: Kamil Witkowski.
Żółte kartki: Bartoszek, D. Brzozowski, Bruliński (M) – Ziętek, Misiurek (L).
Sędziował: Piotr Jamrowski (Biała Podlaska).